Slider

Jepkosgei i Lemma zwyciężają maraton w Londynie

Druga w dziejach jesienna edycja Virgin Money Maratonu w Londynie zakończyła się triumfami Kenijki Joyciline Jepkosgei oraz Etiopczyka Sisay’a Lemmy. Oboje wygrali ten bieg po raz pierwszy. Jepkosgei, znana ze zwycięstwa w swoim maratońskim debiucie podczas zawodów w Nowym Jorku przed dwoma laty, ostrożnie kontrolowała przebieg wydarzeń na trasie, ale 24. milę pokonała w czasie 4:56, co pomogło jej wykręcić rekord życiowy (2:17:43). Lemma także ostro finiszował. Jego przyspieszenie tuż przed osiągnięciem 40. kilometra pozwoliło mu zwyciężyć z czasem 2:04:01.

Mimo że tym razem nie złamano ani rekordu świata, ani rekordu trasy, bieg kobiet był oszałamiający. Po raz pierwszy w dziejach londyńskich zmagań pięć pań zmieściło się w czasie 2:19:00. Oprócz Jepkosgei znalazły się w tym brylantowym gronie Degitu Azimeraw (Etiopia, 2:17:58), Ashete Bekere (Etiopia, 2:18:18), Brigid Kosgei (Kenia, 2:18:40) i Lonah Chemtai Salpeter (Izrael, 2:18:54). Kosgei, która na ostatnich Igrzyskach, podczas sierpniowego maratonu w Sapporo zdobyła srebro, wygrała w Londynie dwukrotnie (2019-2020).

Joyciline Jepkosgei (KEN) celebrates winning the Elite Women’s Race on The Mall. The 2021 Virgin Money London Marathon, Sunday 3rd October 2021.
Photo: Thomas Lovelock for Virgin Money London Marathon
For further information: media@londonmarathonevents.co.uk

Wliczając nagrody pieniężne i opłaty za udział, czołowa piątka biegu kobiet wygrała łącznie 395 tysięcy dolarów za uzyskane czasy. Jepkosgei, która otrzymała dodatkowe 100 tysięcy dolarów za wynik poniżej 2:18, mogłaby zarobić jeszcze połowę tej kwoty, gdyby pobiegła 14 sekund szybciej. Mimo to jej londyńska dniówka wyniosła łącznie 155 tysięcy dolarów (bez uwzględnienia opłaty za start, dodatków wynegocjowanych przez jej menadżera, a także ewentualnych premii, które może otrzymać od swojego sponsora, firmy adidas).

Mężczyźni, którzy pobiegli wolniej w stosunku do obecnych rekordów, nie otrzymali aż tak obfitych benefitów. Najlepsza trójka zarobiła łącznie 150 tysięcy dolarów (każdy z nich zgarnął jedną trzecią tej sumy za złamanie czasu 2:05:00).

***

Łagodny start pomógł kobietom

Organizatorzy biegu zaprosili trzy pacemakerki, które miały dyktować tempo faworytkom maratonu. Zadanie było jasne – Kenijki: Irine Kimais, Judith Jeptum i Betty Lempus powinny były poprowadzić liderki na czas 2:17, co byłoby lepszym wynikiem od rekordu świata uzyskanego przez Mary Keitany (2:17:01) w maratonie wyłącznie dla kobiet. Jednak faworytki pozwoliły pacemakerkom na ucieczkę, a zamiast tego dołączyły do dyktującej tempo drugiej grupie Etiopki Tsehay Gemechu, która doprowadziła dwanaście biegaczek na półmetek trasy w umiarkowanym tempie 1:08:51. W grupie znalazły się reprezentantki Etiopii – Azimeraw, Bekere, Zeineba Yimer, Roza Dereje, Alemu Megertu, Tigist Girma i Birhane Dibaba, Kenijki – Jepkosgei i Kosgei, a także Izraelka Salpeter. Większość z nich biegła wspólnie do 25. kilometra w czasie 1:21:19.

Od 30. km (1:37:29) czołówka stopniała do pięciu osób: Azimeraw, Bekere, Jepkosgei, Kosgei i Salpeter. Tempo uległo przyspieszeniu, a liderki były na dorbrej drodze do pokonania bariery 2:17:06, co stanowi oficjalny rekord trasy.

Wkrótce przytafił się pierwszy duży wypadek. Kosgei, być może wciąż jeszcze zmęczona wysiłkiem olimpijskim, upadła na asfalt. Minęły wówczas tylko dwie sekundy od przekroczenia przez nią linii 35. kilometra. Na czele pozostała więc czwórka: Jepkosgei, Bekere, Azimeraw i Salpeter.

Zaraz za 35. kilometrem Jepkosgei dała sygnał, że chce zwyciężyć. Przyspieszyła i po 1500 metrach miała ośmiosekundową przewagę nad Azimeraw. Od tego momentu jej pozycja nie była ani razu zagrożona, choć przyznać trzeba, że na ostatnich 200 metrach przyszła zwyciężczyni bardzo cierpiała. Uzyskany przez nią czas był czwartym wynikiem zwycięzcy w historii tego maratonu.

– Bieg w Londynie jest najlepszy na świecie, a to moje największe osiągnięcie – stwierdziła Jepkosgei dla World Athletics – Przygotowałam się bardzo dobrze i skoncentrowałam się po prostu na unikaniu błędów na trasie.

Na dziesiątej pozycji finiszowała Charlotte Purdue. Najszybsza Brytyjka pobiła rekord życiowy o dwie minuty (2:23:26). Dzięki temu rezultatowi zapewniła sobie kwalifikacje na trzy najważniejsze mistrzostwa, zaplanowane na przyszły rok: Igrzysk Wspólnoty Narodów, Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata.

– Kiedy nieszczęście jest tylko początkiem – Purdue napisała na swoim Instagramie, odnosząc się w ten sposób do decyzji Brytyjskiego Związku Lekkiej Atletyki, który nie dał jej szansy na występ podczas Igrzysk w Tokio.

***

Lemma doczekał się swoich pięciu minut

Lemma nigdy wcześniej nie wygrał żadnego biegu z cyklu Abbott World Marathon Majors. W Londynie większość trasy spędził za plecami liderów, pozwalając rozwijać skrzydła pacemakerom i jego głównym rywalom. Każdą piątkę do 35. kilometra kończył nie wyżej niż na piątym miejscu.

Sisay Lemma (ETH) celebrates as he crosses the finish line to win the Elite Men’s Race at The 2021 Virgin Money London Marathon, Sunday 3rd October 2021.
Photo: Bob Martin for Virgin Money London Marathon
For further information: media@londonmarathonevents.co.uk

Mniej więcej w tym czasie obrońca tytułu, Shura Kitata z Etiopii, stracił nagle kontakt z liderami i biegł całkiem sam, kończąc na szóstej pozycji z czasem 2:07:51. Jego lewe kolano było przewiązane taśmą, a czas bez wątpienia wystarczająco dobry, aby uzyskać maksymalną premię za udział w biegu (większość dużych zawodów wymaga uzyskania pewnego minimum, aby wypłacić taką premię w całości).

Podczas gdy trzej kenijscy pacemakerzy – Benard Ngeno, Barbabas Kiptum i Sila Kiptoo – pociągnęli liderów na niezbyt szybki czas na półmetku (1:01:25), ich rodak, Titus Ekiru był pierwszym, który przeżył kłopoty. Obracając się za siebie, oglądając się na to, co dzieje się wokół, mistrz maratonu w Honolulu z 2019 roku zatrzymał się w okolicach 28. kilometra. Po krótkiej przerwie wrócił do biegu, ale szybko zrezygnował na dobre.

Od tego momentu ciężar prowadzenia wziął na siebie przede wszystkim Vincent Kipchumba. Wysoki i barczysty Kenijczyk, który zajął drugie miejsce w Londynie przed rokiem, wydawał się kontrolować przebieg rywalizacji, ale Lemma na to nie pozwolił. Po 35. kilometrze przyszły zwycięzca trzymał się tuż za plecami Kipchumby i Mosineta Geremewa (Etiopia), po czym obu wyprzedził i nie dał się już doścignąć. Był świeży i szybki. Wypracował 9 sekund przewagi na 40. km, a na mecie miał ich jeszcze więcej, bo 27. Kipchumba znów był drugi (2:04:28), a Geremew trzeci (2:04:41). Czwarte miejsce wywalczył Kenijczyk Evans Chebet (2:05:43), a świetny Etiopczyk Birhanu Legese, trzeci maratończyk w historii, przybiegł na piątej pozycji (2:06:10).

Po biegu Lemma nie rozmawiał z dziennikarzami i nie pozował do zdjęć. Według World Athletics zwycięzca został za metą przechwycony przez organizatorów, zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Lemma bowiem był w bliskim kontakcie z Kinde Atanawem, etiopskim biegaczem, który w piątek miał pozytywny test na obecność wirusa covid-19, przez co musiał odpuścić rywalizację. Chociaż Lemma otrzymał wynik negatywny i pozwolenie na start, szybko przetransportowano go do hotelu dla zawodników, aby tam podjąć dalsze kroki zapobiegawcze. Numer startowy Lemmy zaprezentował na podium dla zwycięzców jego menadżer, Gianni Demadonna.

Najszybszym Brytyjczykiem okazał się specjalista od biegów przełajowych, Philip Sesemman, który w swoim debiucie przybiegł siódmy (2:12:58).

Maraton w Lodnynie zgromadził 40 tysięcy startujących, którzy ruszali na ulice w grupach 1000-osobowych, celem uniknięcia tłoku, co było zgodne z antycovidowymi zalecaniami.

Virgin Money Maraton w Londynie odbywa się rokrocznie od 1981 roku. Za nami więc 41. edycja wydarzenia.

Zdjęcia: Bob Martin i Thomas Lovelock (Virgin Money London Marathon)

Languages »