Slider

Kokichi Tsuburaya. Mistrz bez szans na szczęście

Tokio, 1964 rok. Igrzyska Olimpijskie, maraton. Drugi raz z rzędu wygrywa w imponującym stylu Abebe Bikila. Gdy nad wyraz spokojny Etiopczyk rozluźnia mięśnie po wysiłku, na wypełniony po brzegi stadion wbiegają Brytyjczyk Basil Heately i reprezentant gospodarzy, Kokichi Tsuburaya. Japończyk jest z przodu. Szał radości niknie, gdy rywal przyspiesza i mniej więcej sto metrów przed metą wyprzedza faworyta publiczności. Kokichi zdobywa brąz. Kibice doceniają ten fakt. Ich człowiek sięgnął po medal! Jedyny olimpijski medal w lekkiej atletyce dla Japonii na tych Igrzyskach. Mimo chwilowych turbulencji, radość dominuje nad smutkiem.

Tylko że nie wszyscy czują to samo. Zwłaszcza Tsubaraya, który po biegu mówi dziennikarzom: „ Będę mocno trenował przed Igrzyskami w Meksyku, aby tam wypaść lepiej niż u siebie.” Biegacz zawsze wiele od siebie wymagał i nigdy się nie poddawał. Dlatego tak silnie przeżył nieudany finisz tokijskiego maratonu. Pochodził z wielodzietnej rodziny, miał surowego ojca, który często go przekonywał, że z biegania nie wyżyje. Kiedy jednak mimo wszystkich przeciwności (także ciągłych problemów ze stawami) Kokichi postawił na lekką atletykę, rodzice byli z niego dumni. Tym bardziej że osiągał sukcesy. Dumą napawał ich również fakt, że – podobnie jak tata – zaczął służyć w wojsku.

Niestety, to właśnie japońska armia pogrążyła maratończyka. Kokichi planował ślub. Jego wybranka miała na imię Eiko. Hiro Hatano, trener sportowca, który pracował z nim w wojsku, popierał decyzję podopiecznego, ale inaczej było z jego przełożonym. Tenże poinformował, że ślub należy odłożyć na jesień 1968 roku, kiedy będzie już po Igrzyskach w Meksyku. Do tej pory Kokichi miał się skoncentrować wyłącznie na treningu.

Tsuburaya robił to, co do niego należało, ale coraz częściej miewał kontuzje. Wreszcie, gdy pod koniec 1967 roku przyjechał na pewien czas do rodzinnego domu, dowiedział się, że jego niedawna narzeczona poślubiła kogoś innego. Po powrocie do jednostki wojskowej biegacz odebrał sobie życie. W pożegnalnym liście napisał między innymi, że jest zbyt zmęczony, by jeszcze kiedykolwiek biegać. Odszedł w wieku niespełna 28 lat…

Zdjęcia: www.theolumpians.co

Languages »